Wypowiedzi ekspertów

dr Piotr Dardziński „Znaczenie własności prywatnej" - treść wykładu dla słuchaczy Uniwersytetów Trzeciego Wieku

Właściciel i jego dom

Wszystko zaczyna się od domu!

Kto z nas nie marzył lub wciąż nie marzy o posiadaniu - nawet najmniejszego - ale jednak WŁASNEGO domu i to koniecznie z ogródkiem! Pragnienia te podzielali nawet starożytni Rzymianie i tak pojawiła się własność. W prawie rzymskim własność  to pojęcie dominium, które wywodzi się od słowa domus  (dom) i oznacza posiadłość, albo inaczej władzę pana domu (pater familia) nad domownikami i niewolnikami. Jeśli już dom posiadamy i jako domownicy – a nie niewolnicy! - w nim mieszkamy, to prawa własności sięgające korzeniami do prawa rzymskiego gwarantują nam prawo podejmowania działań służących do ochrony posiadanych dóbr (pochowanych po kątach naszego domu) i ziem (ach ten nasz ogródek). Najważniejsze z tych działań to: rei vindicatio (zgodnie z którym obywatel broni rzeczy i gruntu przed wrogiem) i actio negatoria (uprawniony właściciel mógł wnieść skargę na osobę, która przeszkadza mu w zarządzaniu rzeczą).

Zapamiętaj: WŁASNOŚĆ to stosunek między osobą („pan domu”) a rzeczą (dom) lub dobrem niematerialnym (prawa autorskie – nieznane Rzymianom) Uwaga! Własność to nie jest rzecz,
to relacja!!!


Wolność Tomku w swoim domku!

WŁASNY dom, nawet kiedy ciasny gwarantuje nam jedno, że jesteśmy U SIEBIE, to znaczy to co się dzieje z domem i w domu zależy od nas: domowników – WŁAŚCICIELI.  Możemy więc robić co chcemy!

WŁASNOŚĆ PRYWATNA jest prawem podmiotowym rozumianym jako wyłączna możność właściciela rozporządzania jego rzeczą oraz związana z tym możność żądania od każdej i wszystkich innych osób powstrzymywania się od ograniczania możności rozporządzania tą rzeczą. Chyba, że czyni to za przyzwoleniem właściciela wyrażonym np. w umowie – przekonują mądrzy Rzymianie.

WŁASNY dom to jednak także kłopoty i troski – ach te wzrastające koszty energii - może więc lepiej wprowadzić się do domu sąsiada! Nie dość, że ma większą i nowocześniejszą willę, to jeszcze mieszka całkiem sam. Tymczasem nasza rodzina - być może już wielopokoleniowa - taka liczna i potrzeby wzrastają. Mamy dwa warianty „zajęcia” sąsiada: pierwszy, to po negocjacjach wynajmujemy od WŁAŚCICIELA część lub całość domu; drugi, to w czasie wakacyjnej nieobecności sąsiada wprowadzamy się do jego domu i CZUJEMY się jak u siebie. Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku nie stajemy się WŁAŚCICIELEM chociaż siedzimy w tym domu i postępujemy tak jakbyśmy go posiadali. Czym inny jest bowiem posiadać, a czym innym być właścicielem! Średniowieczny komentator prawa rzymskiego, Bartolo da Sassoferrato, jako pierwszy zdefiniował własność jako uprawnienie do całkowitego dysponowanie rzeczą jeśli nie jest to zabronione przez obowiązujące prawo. Rozróżniał on równocześnie dwa rodzaje własności: użytkownika (dominium utile) i posiadającego (dominium directum). W ten sposób w średniowieczu wyjaśniano stosunek jaki zachodzi między osobą (królem lub poddanym) a rzeczą (najczęściej ziemią). Poddani króla używają ziemi, użytkują ją, ale jako dzierżawcy nie są jej WŁAŚCICIELEM, jest nim król, który mógł tej ziemi przez całe życie nawet na oczy nie widzieć.

Zapamiętaj: posiadać to nie to samo co być właścicielem!

Jeśli nasz sąsiad nie wróci z wakacji przez bardzo bardzo bardzo długi czas, to nasz „zajazd” jego domu może zamienić się z posiadania, w nabycie własności. Jeśli jednak wróci, to pojawi się problem! I co wtedy? Jak rozstrzygnąć, kto jest właścicielem, skoro my siedzimy w domu i nie chcemy do niego wpuścić tego natręta z walizkami. W obu przypadkach o tym kto jest właścicielem rozstrzygnie prawo!

Prawa rzeczowe chronią bezpośrednią fizyczną władzę nad rzeczą, pod warunkiem, że właściciel faktycznie posiada daną rzecz i sytuacja ta jest zgodna z obowiązującym systemem prawnym. Rozróżnia się w związku z tym posiadanie i własność. Posiadanie implikuje tylko fizyczną władzę nad rzecz, zaś własność obejmuje też element prawny. Oznacza to, że WŁASNOŚĆ istnieje tam gdzie zaczynają obowiązywać normy zakazujące innym ludziom ingerować w relację właściciel-rzecz.

Właściwie pojęcie indywidualnych praw własności nie występuje wśród ludów prymitywnych, gdzie brak było prawa zarówno pisanego jak i zwyczajowego.

Zapamiętaj: WŁASNOŚĆ związana jest z prawem!

Problem: Czy prawo tylko „uznaje” WŁASNOŚĆ, czy też jest jej źródłem? To znaczy, czy nasz sąsiad był już właścicielem swego domu i tylko „potwierdził” to prawnie, czy to dzięki wyrokowi prawa „dostał” swój dom?

Czy wiesz, że każdy przedsiębiorca ma do wyboru kilka form swej działalności?

  1. Przedsiębiorstwa jednoosobowe, czyli przedsiębiorstwo właściciela będącego osobą fizyczną - niezależnie od liczby pracowników, których w nim zatrudnia. Podstawę prawną tworzenia i funkcjonowania przedsiębiorstw jednoosobowych w Polsce stanowi Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej oraz przepisy Kodeksu cywilnego (poza częścią dotyczącą spółek).
  2. Przedsiębiorstwa – spółki: Z ekonomicznego punktu widzenia spółka jest zrzeszeniem osób lub kapitału celem prowadzenia działalności gospodarczej. W sensie prawnym jest to natomiast umowa zawarta przez wspólników w celu prowadzenia wspólnego przedsiębiorstwa lub osiągnięcia wspólnego celu gospodarczego.
    - Spółki osobowe: cywilne, jawne i komandytowe,
    - Spółki kapitałowe: spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, spółka akcyjna,
    - Spółki cywilne: jawna, komandytowa, z ograniczoną odpowiedzialnością, akcyjna.
  3. Przedsiębiorstwa  – spółdzielnie, czyli dobrowolne zrzeszenia o nieograniczonej liczbie członków, zmiennym składzie osobowym i zmiennym funduszu udziałowym, prowadzącym działalność gospodarczą w celu zaspokojenia potrzeb swoich członków.

Ten dom to MOJA krwawica! I dlatego mam do niego NATURALNE prawo!

Hugo de Groot (Grotius) prawo własności nazywa prawem naturalnym. To znaczy, że podstawowe reguły organizacji społecznej są zasadami prawa natury (nie wynikają z woli ludzi, lecz z porządku jak istnieje przed tym zanim pojawiają się stosunki społeczne); jednak zespolenie jednostek w społeczeństwo wymaga rozdzielenia na to co moje i co twoje. Zgodnie
z klasyczną definicją własności, posiadacz rzeczy ma prawo do jej użycia, cieszenia się zyskami jakie przynosi, a nawet jej zniszczenia (ius utendi, ius frendi, ius abutendi). Tak pojęta własność implikuje całkowitą władzę nad rzeczą, zaś inne prawa rzeczowe (użytkowanie, służebność, zastaw), podobnie jak zobowiązania w rodzaju dzierżawy najmu, oznaczają częściowe osłabienie owej władzy.

Co oznacza, że nabywamy własność z mocy prawa natury i jak to się dzieje? Jesteśmy właścicielami domu, bo jest on skutkiem naszej pracy, lub pracy naszych przodków. Z Grotiusem zgadza się John Locke, który również przekonuje, że własność powstaje w zgodzie z nakazem prawa naturalnego i dodaje, że dzięki ludzkiej pracy: człowiek dołącza swą pracę do dóbr nie będących niczyją własnością, co daje mu prawo do stania się ich właścicielem. Jednak zawłaszczenie ogranicza Locke’owski warunek (proviso), zakazujący marnotrawstwa, gromadzenia ponad miarę oraz nakazujący pozostawienie innym wystarczającej ilości dóbr do swobodnego użycia. Jednak w koncepcji Locke, choć prawo do własności prywatnej powstaje w stanie natury, to dopiero utworzenie rządu gwarantuje jego przestrzeganie.


Czy dysponowanie rzeczą o ile mamy do niej prawo własności jest rzeczywiście nieograniczone?

Co by było gdybyśmy nagle postanowili nasz niewielki domek - musieliśmy do niego wrócić, po sądowej eksmisji z domu sąsiada – spróbowali w takim razie rozbudować i w ramach odwetu zasłonić sąsiadowi słońce, a do tego odciąć go od domu, bo nasza działka łączy go
z drogą. Czy skoro jest nasza, to rzeczywiście tylko my możemy jej używać?

Prawne zaakceptowanie prywatnej własności nie przekreśla jednak „prawa do użycia” jej przez innych, lecz przybiera ono odtąd inna formę – „prawa konieczności”. W nowożytnych społeczeństwach jawi się ono jako prawo do użytkowania rzeczy będących cudzą własnością lub podjęcie działań, polegających na nieszkodliwym skorzystaniu z rzeczy (np. przejście przez jakiś grunt). Prawo to stosuje się do sytuacji wyjątkowych, wojen, katastrof, ale także w czasach pokoju pełni funkcję ograniczająca prawo do własności prywatnej, uniemożliwiając powiększanie własności kosztem pozostawiania innych bez środków do życia (idea ta wywodzi się z rozważań św. Tomasza z Akwinu dotyczących konieczności krańcowej; ta wyjątkowa sytuacja przywraca ludziom pierwotne prawo wspólnego użytkowania, które Bóg powierzył rodzajowi ludzkiemu, a zawiesza wszystkie prawa niższe, w tym prawo do własności prywatnej).

Problem: Czy ktoś skrajnie wyczerpany i pozbawiony innych możliwości może włamać się do MOJEGO domu i zjeść kolację? MOJĄ kolację w MOIM domu!!!


Czy dom prywatny to MÓJ dom, czy NASZ dom?

Ileż to razy w tym naszym sympatycznym i miłym domku zastanawialiśmy, a może nawet gorąco spieraliśmy się kto z domowników jest właściwie jego właścicielem? Ja tu rządzę bo to mój dom! Słyszeli to Państwo kiedyś?

Tymczasem istnienie prawa do własności prywatnej nie wyklucza rożnych postaci własności. Wyodrębnia się pojęcia własności prywatnej oraz zbiorowej lub wspólnej. Pojęcie własności prywatnej przyporządkowuje pewien określony przedmiot określonej osobie, podczas gdy w koncepcjach własności zbiorowej czy wspólnej mogą istnieć reguły przyznające wielu ludziom prawa do tego samego przedmiotu lub bogactwa naturalnego. Pojęcia własności zbiorowej i wspólnej chociaż wydają się zbliżone, różnią się w istotny sposób. W systemie własności zbiorowej użycie materialnych zasobów jest określone przez zbiorowy interes społeczeństwa jako całości, zaś w systemie własności wspólnej bogactwa naturalne się ogólnie dostępne i w zasadzie mogą być używane przez każdego członka społeczeństwa, interes zbiorowości nie ma przy tym większego znaczenia.

Tak więc relacja między osobą, a rzeczą przybiera inną postać w systemie „dzielonego posiadania” (dzierżawa) inną zaś w systemie korporacji albo spółek akcyjnych. Zachodzi tu jednak wątpliwość, czy tego rodzaju system posiadania, jakim jest akcjonariat, należy określić jako własność prywatną czy zbiorową. Jest to własność prywatna dopóty, dopóki system kontroli zasobów podporządkowany jest prywatnym celom akcjonariuszy, a nie celom państwa, w przeciwnym przypadku mamy do czynienia z formą własności zbiorowej występującą w realnym ustroju socjalistycznym, jaką jest własność państwowa.


Dlaczego w takim razie własność prywatna jest lepsza od zbiorowej? W socjalizmie było źle ale może dlatego, że idea była dobra tylko realizacja zła?

Podobne dyskusje na temat „socjalistycznych” wątków życia domowego jakie odbywamy my dzisiaj toczyli wcześniej chrześcijanie w czasach Apostolskich, gdy praktyka własności wspólnej w pierwotnych gminach chrześcijańskich wywołała dyskusję na temat prywatnego posiadania dóbr. Rozwijająca się nauka Kościoła, która przybrała w tej kwestii postać nauczania społecznego Kościoła Katolickiego, jednoznacznie uznała własność prywatną za służąca dobru wspólnemu. Św. Tomasz z Akwinu, stwierdza, że prawo do własności prywatnej jest wnioskiem jaki rozum ludzki wywodzi z zasad prawa naturalnego.

Jan Paweł II przypominając i potwierdzając naukę swoich poprzedników zwraca uwagę,
że „własność prywatna jest konieczna, a zatem godziwa, jednocześnie zaś obciążona ograniczeniami.. Sobór Watykański II przedstawił raz jeszcze tę tradycyjną naukę w następujących słowach: „Człowiek używając tych dóbr powinien uważać rzeczy zewnętrzne, które posiada, nie tylko za własne, ale za wspólne w tym znaczeniu, by nie tylko jemu, ale i innym przynosiły pożytek” (CA 30).

Problem: Jak MOJA własność może służyć innym?


A tak konkretnie dlaczego prywatne domy są lepsze od wspólnych?

Warto zapamiętać pięć najważniejszych argumentów na rzecz własności prywatnej:

  1. Odpowiada naturalnej i uporządkowanej miłości samego siebie, a przez to zapewnia ona człowiekowi niezależność, wolność i samodzielność, w ten sposób tworzy podstawy, na których opiera się poszanowanie godności człowieka;
  2. Porządkuje ład gospodarczy poprzez jasny podział i oddzielenie kompetencji oraz obszarów odpowiedzialności w ramach działalności gospodarczej;
  3. Wychodzi naprzeciw ludzkiej potrzebie bezpieczeństwa i troski o przyszłość, co ma szczególne znaczenie dla rodziny;
  4. Porządek własności prywatnej cechuje się ożywioną wymianą gospodarczą, która pokojowo i dobrowolnie, łączy ze sobą gałęzie gospodarki oraz ludzi i narody;
  5. Stwarza człowiekowi możliwość bezinteresownego czynienia dobra i dzielenie się nim z innymi.

 A dla sceptyków dodatkowo…

 Oto konsekwencje zniesienia własności prywatnej: 

  1. Wspólnota dóbr prowadzi do ociężałości i niechęci do pracy, gdyż każdy stara się przerzucić pracę na drugiego;
  2. Podczas gdy własność prywatna prowadzi do jasnego podziału i wyodrębnienia kompetencji w ramach gospodarki, wspólnota dóbr prowadzi do nieporządku i niejasności, ponieważ każdy troszczy się wówczas bez wyboru o wszystko, co należy do ogółu i obchodzi się z tym według własnej woli.
  3. Wspólnota dóbr stanowi źródło społecznego niepokoju; oznacza ogromne nagromadzenie władzy, która musi wywołać nieodparte pokusy jej nadużycia. Ten, kto posiada całkowitą władzę gospodarczą, dysponuje władzą polityczną, militarną, propagandową, społeczno-polityczną i policyjną;
  4. Centralnie administrowana wspólnota dóbr zagraża wolności i godności człowieka.

Zaczęło się od domu a kończy na globalnej wiosce!

Panuje powszechna zgoda co do tego, że wśród PRAW CZŁOWIEKA istotne miejsce zajmuje prawo do własności prywatnej, przy czym jest ono wystarczająco spełnione, jeśli każdy ma MOŻNOŚĆ nabycia prywatnej własności. Prawo to nie wymaga, by każdy coś aktualnie posiadał, prawo do własności prywatnej jest bowiem przestrzegane, jeśli osoby nie posiadające mogą się stać właścicielami jakichś dóbr. Z drugiej strony, istnieją prawa zabraniające odbierania dóbr aktualnym właścicielom bez rekompensaty. Takie rozumienie prawa do własności prywatnej leży u podstaw społeczeństwa i państwa kapitalistycznego, które popiera własność jako powszechne prawo ludzkie.

I na koniec problem:
W globalnym świecie własność staje się coraz bardziej rozmyta i trudniejsza do teoretycznego uchwycenia wskutek rozproszenia akcji wielkich korporacji pomiędzy obywateli z rożnych krajów oraz koncentracji decyzji w rękach menadżerów często nie będących właścicielami. Nie oznacza to jednak zaniku pojęcia własności prywatnej, lecz jego przemianę, ponieważ pojęcie to w dziejach nie wiązało się ściśle z koniecznością osobistego zarządzania, lecz z prawem używania i dysponowania rzeczami.

Czy możliwy jest kapitalizm bez właścicieli?


Notka o autorze
Dr Piotr Dardziński - adiunkt w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz wykładowca Wyższej Szkoły Biznesu – NLU w Nowym Sączu i Wyższej Szkoły Europejskiej im ks. Józefa Tischnera w Krakowie. Obecnie jest dyrektorem Centrum Myśli Jana Pawła II.


Przedstawione opinie są punktem widzenia autora, a nie Ministerstwa Skarbu Państwa.

Data publikacji : 20.05.2009

Data modyfikacji : 29.06.2009
Opublikowane przez : Magdalena Szubert
Autor dokumentu : Biuro Komunikacji Społecznej

Statystyka strony: 1731 wizyt