Wypowiedzi ekspertów

Jeremi Mordasewicz „Państwo nie sprawdza się w roli przedsiębiorcy”

Doświadczenia Polski i innych państw pokazały, że politycy i urzędnicy nie sprawdzają się w roli przedsiębiorców. Państwowe przedsiębiorstwa osiągają słabe wyniki, ich zasoby: ludzie, kapitał, maszyny, nie są w pełni wykorzystywane.

Ponadto pełnienie przez państwo jednocześnie dwóch funkcji: regulatora rynku i właściciela przedsiębiorstw, nieuchronnie prowadzi do wdrażania regulacji korzystnych dla firm państwowych i godzących w sektor prywatny. Przykładem może być ustawa, która uniemożliwiła prywatnym firmom odzyskanie długów od państwowych spółek węglowych czy utrudnianie dostępu do rynku kolejowego prywatnym przewoźnikom. W efekcie cała gospodarka wolniej się rozwija.

Nie jest to tylko polska specyfika. Dlatego też w większości krajów europejskich w rękach państwa pozostało zaledwie kilka procent gospodarki. Prywatyzacja pozwala zwiększyć efektywność przedsiębiorstw i ograniczyć korupcję, której sprzyja duży sektor państwowy, a uzyskane z niej wpływy służą do spłacenia części rządowego zadłużenia.

Dlaczego więc w naszym kraju prywatyzacja ma tylu przeciwników, a państwowa własność w gospodarce -tylu obrońców?

Wiele osób, szczególnie tych nie mających głębszej wiedzy o procesach gospodarczych, obawia się, że w wyniku prywatyzacji państwo utraci kontrolę nad gospodarką, nawet nad jej strategicznymi sektorami. Tymczasem doświadczenia dowiodły, że interesy państwa i jego obywateli można skutecznie zabezpieczyć odpowiednimi regulacjami w strategicznych sektorach: paliwowym, energetycznym czy zbrojeniowym.

Przeciwnikami prywatyzacji są również pracownicy, choć nie wszyscy, należących do państwa przedsiębiorstw. Staje się to zrozumiałe, kiedy porównujemy wysokość wynagrodzeń, wydajność pracy i rentowność w przedsiębiorstwach państwowych i prywatnych. Średnie wynagrodzenia w sektorze publicznym są wyższe niż w prywatnym, mimo niższej wydajności pracy i niższej rentowności. Jest to możliwe, ponieważ część przedsiębiorstw państwowych otrzymuje pomoc z budżetu, a część wykorzystuje dominującą pozycję do zawyżania cen swoich produktów. Sprywatyzowane firmy z reguły osiągają lepsze wyniki, przede wszystkim dzięki poprawie nadzoru właścicielskiego i zarządzania. Inwestorzy wnoszą kapitał i nowe technologie, ale oczekują wzrostu wydajności pracy, redukcji zbędnego zatrudnienia. W okresie 1992-2002 wydajność pracy w sektorach kontrolowanych przez państwo jak petrochemiczny czy elektroenergetyczny wrosła zaledwie o odpowiednio 44% i 17%, podczas gdy średni wzrost w sektorze produkcji wyniósł 157%.

Państwo pozostaje nadal właścicielem lub współwłaścicielem blisko tysiąca przedsiębiorstw. Znaczna liczba państwowych firm uniemożliwia zarówno sprawowanie skutecznego nadzoru właścicielskiego jak i aktywną prywatyzację.

Państwo powinno sprzedać swoje udziały w częściowo sprywatyzowanych firmach. Po pierwsze, dlatego, aby skoncentrować się na nadzorowaniu spółek, które trudno będzie szybko sprzedać. Po drugie, aby uniknąć konfliktów między przedstawicielami państwa a prywatnymi inwestorami, konfliktów, które utrudniają funkcjonowanie firm.

Prywatni inwestorzy zainteresowani są wzrostem wartości spółki i oczekują, że decyzje jej dotyczące będą podejmowane w oparciu o kryteria ekonomiczne. Mianowani przez polityków reprezentanci Skarbu Państwa w radach nadzorczych i zarządach realizują często inne cele: partyjne czy wręcz osobiste. Skutkuje to oczywiście obniżeniem wartości spółki, na czym tracą zarówno inwestorzy prywatni jak i państwo. Dowodem upolitycznienia spółek z udziałem Skarbu Państwa są wymiany znacznej części ich władz następujące po kolejnych wyborach parlamentarnych i zmianach rządu.

Szkodliwe jest odkładanie prywatyzacji usprawiedliwiane koniecznością restrukturyzacji firm przed ich prywatyzacją w celu podniesienia wartości i ceny sprzedaży. Byłoby to uzasadnione, gdyby państwowi urzędnicy potrafili restrukturyzować firmy efektywniej niż prywatni właściciele. Tymczasem liczne przykłady dowodzą, że tak nie jest. Mimo ogromnych wydatków z budżetu lub uszczuplenia dochodów państwa w wyniku zaniechania poboru podatków, mimo gwarancji kredytowych, których część obciąża budżet, mimo zawyżanych przez monopolistów cen, restrukturyzacja realizowana przez urzędników nie prowadzi do trwałego uzdrowienia firm. Korzystniejsze byłoby prywatyzowanie firm w takim stanie, w jakim się znajdują i pozostawienie restrukturyzacji przyszłym właścicielom.

W dyskusji o prywatyzacji nie można zapominać o jej związku z reformą systemu emerytalnego. Po pierwsze, wpływy z prywatyzacji miały finansować budowanie kapitałowego filara tego systemu, ponieważ dotychczasowy filar, polegający na finansowaniu międzypokoleniowym, ze względu na starzenie się społeczeństwa, nie będzie w stanie udźwignąć ciężaru emerytur. Liczba osób pobierających emerytury będzie rosła szybciej niż liczba osób płacących składki. Zbyt małe wpływy z prywatyzacji powodują, że państwo musi pożyczać więcej pieniędzy i płacić wyższe odsetki. Po drugie, prywatyzacja kolejnych spółek w drodze oferty publicznej na warszawskiej giełdzie jest niezbędna, aby poszerzyć możliwości inwestowania funduszy emerytalnych.

Podsumowując: władze i aparat państwowy powinny wycofać się z działalności gospodarczej, która może być realizowana efektywniej przez indywidualnych obywateli, a skoncentrować się na podstawowej funkcji państwa, jaką jest stanowienie dobrego, sprzyjającego przedsiębiorczości prawa i pilnowanie jego przestrzegania. W gospodarce władze centralne i lokalne powinny realizować tylko nieliczne zadania, którym sami przedsiębiorcy nie podołają, przede wszystkim rozwijać sieć drogową i kolejową oraz infrastrukturę miejską.

Notka o autorze
Jeremi Mordasewicz - ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Członek Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno-Gospodarczych. Członek oraz Zespołu Problemowego ds. Polityki Gospodarczej i Rynku Pracy.


Przedstawione opinie są punktem widzenia autora, a nie Ministerstwa Skarbu Państwa.

Data publikacji : 19.05.2009

Data modyfikacji : 29.06.2009
Opublikowane przez : Magdalena Szubert
Autor dokumentu : Biuro Komunikacji Społecznej

Statystyka strony: 1037 wizyt