Moje strony
Rejestracja w systemie
Jeśli chcesz otrzymywać newsletter: Rejestracja w systemie
Jeśli chcesz edytować/usuać swoje dane, zaloguj się.
Ciekawe artykuły
Marcin Szaleniec „Martwy kapitał”
W slumsach i ubogich dzielnicach wielkich miast trzeciego świata mieszkają przedsiębiorcy, posiadający aktywa warte miliardy dolarów. Ponieważ jednak nie posiadają zagwarantowanych praw własności, miliardy te są jedynie martwym kapitałem.
Mieszkańcy slumsów w słabo rozwiniętych krajach posiadają majątek warty 9,3 biliona dolarów – twierdzi peruwiański ekonomista Hernando de Soto. To aż czterdziestokrotnie więcej niż wartość międzynarodowej pomocy rozwojowej, którą kraje bogate przekazały biednym między końcem drugiej wojny światowej a początkiem tego stulecia.
Skoro biedni są tak zaskakująco bogaci, to dlaczego właściwie są biedni? Zdaniem peruwiańskiego ekonomisty przyczyną tego jest brak praw własności. Zastanówmy się, co bowiem wchodzi w skład majątku mieszkańców slumsów. Przede wszystkim ich domy, postawione bez zezwolenia, na działkach o nieustalonym statucie prawnym. Także ich małe biznesy, zazwyczaj nie zarejestrowane, a więc nielegalne. Ich chałupnicze warsztaty, ukryte gdzieś między ruderami. Wyżej wymienione składniki majątku są posiadane na podstawie praw zwyczajowych, tradycji i uzgodnień między sąsiadami.
Z brakiem formalnej, urzędowo potwierdzonej własności wiąże się poczucie niepewności. W przeszłości często zdarzało się, i nadal się zdarza, że mieszkańcy slumsów byli siłą usuwani ze swoich domów, kiedy teren ich dzielnicy zostawał sprzedany przez miasto lub rząd prywatnym inwestorom. Ci, którzy nie posiadają żadnego formalnego prawa do swoich lepianek, nie mogą nawet domagać się w takiej sytuacji odszkodowania.
Zresztą, nie chodzi tu wyłącznie o slumsy. W niektórych krajach trzeciego świata poza oficjalnym systemem prawnym pozostaje zdecydowana większość budynków w miastach. Rekord należy prawdopodobnie do Egiptu. W wydanej w 2000 roku książce „Tajemnica kapitału” Hernando De Soto szacuje, że aż 92% budynków mieszkalnych w Kairze jest posiadanych nieformalnie. Nie wszystkie były takie od początku, ale procedury egipskiego prawa są tak skomplikowane, a kontrola ich przestrzegania tak nieefektywna, że w miarę upływu czasu nieruchomości traciły swój legalny status w wyniku przebudowy, podziałów i sprzedaży.
Na co dzień brak formalnej własności nie przeszkadza. Jednak bez oficjalnego tytułu własności do własnego domu nie można na przykład zaciągnąć kredytu pod zastaw hipoteki. Co więcej, nieruchomości o nieustalonym prawie własności warte są na rynku wtórnym znacznie mniej niż budynki z wpisem do ksiąg wieczystych.
Z powodu braku ochrony prawnej majątek będący w posiadaniu ubogich mieszkańców słabo rozwiniętych krajów nie może być przekształcony w kapitał. De Soto nazwał takie aktywa „martwym kapitałem”, w odróżnieniu od żywego kapitału w krajach zachodnich, w których tytuły własności są odpowiednio chronione i uznawane przez prawo.
Biedniejsza część świata cierpi na chroniczny brak kapitału, bez którego nie może się rozwijać w tempie pozwalającym pomyśleć o dorównaniu krajom Unii Europejskiej, USA i Japonii. Rządzący starają się różnymi sposobami przyciągnąć zagraniczne inwestycje albo pozyskać pomoc rozwojową. Tymczasem biliony, dokładniej ponad 9 bilionów dolarów, są już w posiadaniu najuboższych obywateli w formie martwego kapitału. Wystarczy go tylko ożywić.
Aby to zrobić, należy przede wszystkim zbadać, w jaki sposób funkcjonują nieformalne prawa własności i następnie zastąpić je oficjalnymi tytułami do ziemi i nieruchomości. W latach 1988-1995 Hernando de Soto i założony przez niego Instytut Wolności i Demokracji zaangażowani byli w reformy własności w Peru. W wyniku tych reform, peruwiańskie sądy potwierdziły prawa własności ponad 1 200 000 peruwiańskich rodzin. Jednocześnie około 380 000 nieformalnie działających małych firm zostało zalegalizowanych, między innymi dzięki uproszczeniu prawa i rezygnacji z wymagania szeregu koncesji i zezwoleń.
Reformy w Peru miały znaczenie nie tylko ekonomiczne, ale także polityczne. Uwłaszczenie rolników w wiejskich prowincjach kraju pozbawiło poparcia i rekrutów zbrojną organizację komunistyczną znaną jako Świetlisty Szlak. O tym, że idee szerzone przez de Soto były postrzegane przez maoistowskich bojówkarzy jako niebezpieczne, świadczy przeprowadzony przez nich zamach na ekonomistę, na szczęście nieudany.
Należy uczciwie powiedzieć, że nie wszystkie inspirowane przez De Soto przedsięwzięcia były udane. Krytycy często przywołują przykład Kambodży. W latach dziewięćdziesiątych, w stolicy tego kraju, Phnom Penh działki w położonej blisko centrum dzielnicy slumsów były sprzedawane po 20-30 dolarów za metr kwadratowy. Działki z uregulowaną sytuacją własnościową kosztowały nawet dziesięciokrotnie drożej. Potwierdza to, co napisaliśmy wyżej – nieruchomości z odpowiednim tytułem własności są więcej warte.
Zgodnie z radami Peruwiańczyka, w 2002 roku kambodżański rząd zdecydował się przyznać tytuły własności posiadaczom budynków w slumsach. Zanim jednak reforma weszła w życie, większa część dzielnicy spłonęła. Miejscowe organizacje przestępcze zmusiły mieszkańców slumsów do opuszczenia zgliszcz i przeniesienie się na dalej położone tereny. Wkrótce potem skorumpowani urzędnicy przyznali prawo własności aktualnym posiadaczom opustoszałych działek, czyli – mafiozom.
Dlaczego tak się stało? Dzielnica slumsów w Phnom Penh, o której mowa była powyżej, położona była na atrakcyjnym dla inwestorów terenie, blisko centrum miasta. Jest niemal pewne, że nawet bez nieudanych reform jej mieszkańcy byliby prędzej czy później wyrzuceni ze swoich lepianek, tak jak to się wielokrotnie działo w wielu miastach, gdzie zamiast prawa własności obowiązuje prawo silniejszego.
Hernando de Soto poprawnie zidentyfikował źródło problemów krajów słabo rozwiniętych. Zaproponował też schemat ich rozwiązania. Jednak, jak można się było w sumie spodziewać, w praktyce ożywienie martwego kapitału jest trudniejsze niż w teorii.
Aktualne pozostaje podstawowe spostrzeżenie peruwiańskiego ekonomisty – kraje ubogie tylko wtedy mogą liczyć na doścignięcie najbogatszych państw świata, gdy zadbają o ochronę własności, zwłaszcza najsłabszych obywateli. Muszą jednak być jednocześnie w stanie ochronić ich przed przestępcami zdolnymi siłą zagarnąć nieruchomości.
Autor dokumentu : Biuro Komunikacji Społecznej
Statystyka strony: 1198 wizyt